Homilie i kazania

Droga Krzyżowa - ks. Paweł Gołofit

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Nadrzędna kategoria: Rok 2016/2017
Kategoria: Uroczystości odpustowe
Utworzono: sobota, 29 październik 2016 02:01
Administrator
Odsłony: 19288

Idzie nas mnóstwo, ale proszę Cię – zamykaj oczy podczas poszczególnych stacji, abyś poczuł się, jakbyś był sam – tylko ty i Bóg, by była to rozmowa przyjaciół, rozmowa niełatwa, ale głęboka. Nie wchodź w tę drogę tylko emocjonalnie, ale postaraj się wziąć do siebie wszystkie słowa, jakie padną w tym czasie. Przede wszystkim módl się podczas tej Drogi Krzyżowej, niech twoja postawa, śpiew i wsłuchiwanie się w rozważania będą prawdziwą i szczerą modlitwą.

Przeżywamy wciąż Rok Miłosierdzia, dlatego chciałbym aby podczas tej Drogi Krzyżowej towarzyszyła nam Przypowieść o Miłosiernym Ojcu. Przy każdej stacji będziemy wsłuchiwać się w kolejne zdania tej przypowieści, która mam nadzieję pomoże nam w pogłębieniu Męki naszego Pana. Zobacz i zastanów się, którym z braci jesteś, młodszym, który wziął majątek i odszedł, po czym zrozumiał swój błąd, czy starszym, który był z ojcem cały czas, a mimo to wcale go nie znał. Odkryj, na czym stoisz, gdzie jesteś, a wtedy będziesz mógł dokonać zmiany w swoim życiu.

 


Stacja I: Jezus na śmierć skazany

11 Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich.


 Człowiek wobec Boga uwielbia być gadułą. Lubi opowiadać o wszystkich swoich problemach, ze szczegółami zgłaszać pretensje o konkretne sprawy, które nie zostały rozwiązane, o osoby, które utrudniają mu życie, o prośby które nie zostały spełnione. A Bóg? Bóg tak jak ojciec z przypowieści po prostu milczy. Ale jego milczenie nie oznacza braku reakcji. On milczy, ale działa, milczy, ale przychodzi z pomocą, milczy, ale odpowiada na prośby.

O co najczęściej prosimy? O zdrowie, pieniądze, idealną dziewczynę czy chłopaka, wszystko, co da nam pozorne szczęście; tak jak młodszy syn chcemy mieć majątek, który zapewni nam spokojną przyszłość. A czy prosisz o siłę, która gdy przyjdzie choroba, pozwoli ci ją przetrwać? Czy prosisz o przyjaciół, którzy gdy jak zabraknie ci pieniędzy, będą cię wspierać? Czy prosisz o miłość, która gdy przyjdzie kryzys w relacji, da ci go przezwyciężyć?

Syn prosząc o część majątku, równocześnie powiedział ojcu, że nie jest mu już potrzebny. Skazał go na powolną śmierć, śmierć, która atakowała go od środka, śmierć z miłości do utraconego syna. A ty? Czy odstawiłeś Boga w kąt, tak jak się odstawia odkurzacz po wyprzątnięciu całego mieszkania? Dopóki nie ma problemu, dopóki nie zrobi się naprawdę brudno, dopóki wszystko jest w porządku, to na co mi Bóg?! Niech zajmie się ludźmi, którzy bardziej Go potrzebują niż ja. I tym sposobem skazuję Go na śmierć.

Panie Jezu, nie pozwól, żebym odłączył się od Ciebie, żebym nie szanował darów, które od Ciebie codziennie otrzymuję. Jestem twoim synem i nigdy nie chcę zostać bez ojca.

 


Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony.


 Bunt, to słowo, które przypisuje się każdemu młodemu człowiekowi. „To normalne – młodzi się buntują przeciw rodzicom, przeciw nauczycielom, przeciw wierze” – mówią starsi. „Trzeba to przetrwać, przetrzymać, może kiedyś zrozumie.”

To normalne? To normalne, że twoje dziecko się zatraca? To normalne, że twój syn wchodzi na drogę, która będzie go prowadzić do degradacji? Chcesz na to pozwolić?

A ty młody człowieku? Naprawdę chcesz być buntownikiem? Chcesz tak jak młodszy syn z przypowieści zabrać wszystko i odejść? Nie ma dla ciebie wartości to co, otrzymałeś od rodziców? Majątek, który zabrał ze sobą młodszy syn, dla niego był tylko zwykłymi rzeczami i pieniędzmi. Ale dla ojca to było całe jego życie! On mówiąc słowo „majątek” widział przed oczami lata pracy, które włożył, żeby go zdobyć, widział miłość, która go przynaglała do troski o dzieci, widział nadzieję, że to wszystko robi dla nich, że kiedyś im się to przyda. Tym właśnie jest majątek dla ojca.

To co dają ci rodzice, dla ciebie może być tylko zwykłą rzeczą, zwykłym słowem, ale dla nich to jest całe ich życie, wszystko co najpiękniejsze, co kojarzy im się
z tobą. To nie są zwykłe rzeczy czy słowa. Pamiętaj, że choćby twoi rodzice upadli, choćby nie dawali sobie rady w życiu, choćby weszli w najgorsze nałogi, choćby nie obdarowali cię prawdziwą miłością, choćby się rozeszli, zawsze będą twoimi rodzicami. Nigdy ich nie odrzucaj, zawsze się za nich módl i co najważniejsze, zawsze im przebaczaj.

Nie jesteś buntownikiem. Nikt z nas nie jest buntownikiem, bo mamy naturę dziecka Bożego. Tylko czasem zewnętrznie nakładamy maskę rewolucjonisty.

Panie Jezu, ściągnij ze mnie tę maskę, przecież wiesz, że bez niej jestem piękniejszy. Nie chce udawać kogoś, kim nie jestem. Odkryj moje prawdziwe oblicze.

 


Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.


 Człowiek otrzymał od Boga niesamowity dar – wolność. Ale jak każdy dar można z niego skorzystać lub go zatracić. Świat każe nam wołać: „rób co chcesz!”. Ale my chcemy powtarzać za świętym Augustynem: „kochaj i rób co chcesz!”. Bo czym będzie moja wolność, jeżeli nie będzie prowadzić jej miłość?

Młodszy syn tego nie rozumiał. Oddalił się od źródła miłości, od źródła życia jak najdalej i tam roztrwonił życie, jakie przekazał mu ojciec. To jest obraz grzechu, to jest upadek człowieka. Jeżeli jesteś przy Bogu, zły duch nie ma do ciebie dostępu. Problem jest w tym, że my często szukamy szczęścia poza Bogiem. Wydaje nam się, że szczęście musi być tam, gdzie jeszcze nie doszliśmy, przez co oddalamy się od Boga.

W jednym z seriali detektywistycznych główny bohater, rozwiązując sprawę, powiedział do swojego kolegi, że jest coś takiego, jak klątwa detektywa: „rozwiązanie leży tuż przed nosem, a my wciąż szukamy gdzie indziej”. Podobnie jest w życiu nas, chrześcijan. Rozwiązanie jest tuż przed nosem, na wyciągnięcie ręki – leży na ołtarzu, wisi na krzyżu, jest obecne w sakramencie pokuty i pojednania. Po co szukasz gdzie indziej? Po co chodzisz po omacku w ciemności? Rozwiązanie leży przed tobą, tylko wyciągnij rękę, aby je przyjąć.

Wróć więc, wróć do ojca. Nie oddalaj się tam, gdzie jest ciemno, gdzie czeka cię niewiadoma, gdzie będziesz cierpiał głód, głód miłości, głód bliskości, głód szczęścia. Pamiętaj, nigdy nie jest za późno! Choćbyś wpadł w największe bagno, choćbyś sięgnął dna, Jezus cię oczyści, On cię z tego wyciągnie, bo cię kocha.

 


Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie.


 Podstawowy grzech, który jest przyczyną większości naszych grzechów, to pycha, świadomość naszej samowystarczalności, możliwość poradzenia sobie z każdą trudnością. Ile razy mogłem skorzystać z pomocy bliźniego, a mimo wszystko wolałem zrobić coś po swojemu.

Podobnie jest w kwestiach duchowych. Ile razy po upadku twierdziłem, że może uda mi się podnieść samemu, że do Boga zwrócę się w ostateczności? Ile razy w obliczu problemów małżeńskich czy rodzinnych, zamiast poprosić Boga o pomoc, próbowałem rozwiązać sytuacje siłą, krzykiem, obmową?

Zły duch po twoim upadku nie odstąpi z pokusą. On będzie chciał cię jeszcze bardziej upodlić, poprowadzić w obce strony, zrównać ze świniami, zrównać z błotem! Chcesz dać się poprowadzić komuś, kto chce twojego potępienia? Chcesz iść drogą za kimś, kto prowadzi cię ku śmierci?

Jest ktoś, kto jest w stanie ci pomóc. Jest osoba, od której możesz uczyć się pokory, która wesprze cię w przezwyciężeniu pychy i egoizmu. Tą osobą jest Maryja, Matka Boża. Nie było na tym świecie człowieka bardziej pokornego! Ta, która przyjęła wolę Bożą, która nie narzucała Mu swoich pomysłów, która akceptowała wszystko, co czynił Jej Syn, która przeżywała wszystko w swoim sercu.

Jezus na krzyżu ofiarował nam Maryję za naszą Matkę. Módl się do Niej jak syn. Módl się do Niej jak córka. Czy jest na świecie matka, która gdy jej dziecko płacze, nie pobiegnie szybko do niego i go nie przytuli? Tym bardziej Maryja! Ona cię wspomoże, ochroni cię swoim płaszczem, daj się nim tylko przykryć!

 


Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.


 Człowiek, żeby się ratować, jest w stanie sięgnąć po każdą pomoc, za wszelką cenę. Zazwyczaj jednak jest to pomoc chwilowa, tylko częściowa ulga. Ile takiej pomocy ofiarowuje świat? Alkohol, pornografia, narkotyki, nikotyna – wszystko to zewnętrznie chce ci pomóc, przecież nie korzystasz z tego, żeby się zniszczyć. Ale wewnątrz, to cię zabija, uśmierca twoje ciało, dusi twoją duszę.

Zobacz, czym się karmisz? Czy pokarm, którym się karmisz na co dzień, daje ci życie? Czy daje ci potrzebną siłę i nadzieję? Czy jest może bezwartościowy, pełen niepotrzebnych zabijających składników?

Młodszy syn upadł do tego stopnia, że chciał jeść jedzenie dla zwierząt, jedzenie dla świń. Czy chcesz jeść, jak młodszy syn, pokarm którym karmiły się świnie? Czy naprawdę wystarczy ci pokarm dla zwierząt, czy chcesz babrać się w tym gnoju? Pan Bóg daje ci chleb życia, po którym nigdy nie będziesz łaknął. Pokarm świeży, pachnący, syty, a ty dalej chcesz jeść strąki, które zaspokoją twój głód na krótką chwilę?

Zawalcz o pokarm, którym jest Jezus. Pokarm, który daje moc zmiany postępowania, który potrafi skruszyć najtwardsze serca. To Nim napełniaj swoje ciało i duszę. On ci wystarczy. Bóg sam wystarcza.

Pewien ojciec mówił swojemu synowi, że w każdym człowieku żyją dwa wilki. Jeden wilk jest zły, a drugi dobry i przez całe życie one ze sobą walczą. I całe życie jest walka dobra ze złem. Po chwili zastanowienia syn zapytał ojca: „tato, a który wilk zwycięży?” Ojciec odpowiedział: „ten którego karmisz”.

 


 Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.


 Pan Bóg powołuje nas do życia we wspólnocie. Dlatego nasza wiara nigdy nie będzie sprawą prywatną. Nie da się wejść do nieba samemu! Zawsze będziemy wchodzić z naszymi najbliższymi, albo po prostu nie wejdziemy wcale. Wspólnota to wielka siła, wielkie wsparcie. Natomiast celem działania złego ducha jest odciągnięcie nas od ludzi, odłączenie od wspólnoty, zaprowadzenie nas w miejsce samotne. Wtedy gdy nie mamy wsparcia bliskich, nie poradzimy sobie w pojedynkę.

Młodszy syn zrozumiał, że odrzucenie pomocy innych stacza go na dno, dlatego postanowił wrócić. Zobacz, kto cię otacza? Z jakimi znajomymi trzymasz? Czy są to ludzie, dzięki którym się budujesz, wzrastasz, uczysz się czegoś? Czy może ciągną cię za sobą, prowadzą cię na dno? Szukaj relacji, które pomogą ci stawać się coraz lepszym. Szukaj ludzi, którzy będą ocierali Twoją twarz, gdy będziesz cierpiał, gdy będziesz przeżywał trudne chwile. Szukaj ludzi, którzy nie będą się bali stanąć w twojej obronie, którzy będą o tobie dobrze mówić. Z takimi przyjaciółmi szybko będziesz szedł drogą do dorosłości, drogą do pięknej wiary.

Drogi rodzicu, chcę powiedzieć coś do ciebie. Módl się za swoje dzieci. Nie ma nic piękniejszego w rodzinie, jak modlitwa rodziców za dzieci i odwrotnie. Choćby ktoś złorzeczył twojemu dziecku, choćby schodziło ono na złą drogę, twoje błogosławieństwo ma moc zniszczyć to wszelkie zło! Modlitwa rodzica jest wielkim źródłem łask dla dziecka! Dlatego kiedy wstajesz rano, powierzaj Bogu swoją rodzinę, kiedy twoje dziecko wychodzi lub wyjeżdża pobłogosław je. Pan Bóg będzie z twoimi dziećmi i będzie je chronił. Nie masz się więc czego bać, twoje dziecko będzie w dobrych rękach.

 


 Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; 19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.


 Kolejny upadek, kolejny grzech. I to ciągle ten sam, wpadamy w nałogi bardzo szybko, ale żeby później się z nich wydostać – graniczy to często z cudem. I dobrze! Po ludzku to niemożliwe, ale przecież nasz Bóg jest Bogiem od rzeczy niemożliwych! On czeka, aby codziennie czynić cuda w Twoim życiu. Dla Niego twoja przeszłość, twoje trudne doświadczenia nie są problemem. Tylko pytanie, czy ty w to wierzysz?

Młodszy syn zrozumiał swój błąd, swój grzech. Był w stanie wypowiedzieć najprostsze ale zarazem najważniejsze słowa potrzebne do nawrócenia: „Ojcze, zgrzeszyłem. Jestem grzesznikiem i sam nie jestem sobie w stanie poradzić. Bez Ciebie Panie jestem niczym, ale z Tobą mogę przenosić góry!”.

Przestań już walczyć po swojemu, odrzuć swoją broń, przestań się szarpać! Daj Bogu zwyciężyć, niech On walczy za ciebie. Dlatego módl się teraz razem ze mną, modlitwą wyrzeczenia i zawierzenia, razem ze mną w sercu powtarzaj te słowa:

Panie Jezu, wyrzekam się wszystkiego co złe. Pragnę skończyć z każdym nałogiem i być wolny! Wyrzekam się uzależnienia od alkoholu, od nikotyny, od narkotyków, od pornografii, od hazardu, od zdrady, od wszelkiej nieczystości, od kradzieży i proszę Cię – zastąp tą pustkę, jaka pozostaje w moim sercu! Wymień to wszystko na Siebie! Zamieszkaj ze mną i nigdy mnie nie opuszczaj. Obieram Cię Jezu moim jedynym Panem i Zbawicielem! Moje życie jest całkowicie oddane Tobie! Wiem, że masz dla mnie piękny plan, że chcesz, abym był szczęśliwy. Proszę Cię, zakróluj w moim życiu oraz w życiu moich bliskich! Amen.

 


 Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.


 Bóg oczekuje i wypatruje każdego grzesznika. Grzesznik oddala się od Boga, ale Bóg nigdy nie rezygnuje ze swej miłości do niego. Grzesznik przekreśla Boże prawo, ale nie może przekreślić Jego miłości.

Kiedy popadniesz w jakieś bagno, pójdziesz swoją drogą oddalając się od Boga, potem gdy chcesz wrócić, musisz przejść tą samą drogę. Musisz pokonać równie trudny teren, dlatego nawrócenie nigdy nie jest łatwe. Ale Bóg Cię w tym wspiera. Kiedy wyrazisz nawet najmniejsze pragnienie powrotu do Niego, On wybiega naprzeciw Ciebie, pomagając pokonać tę odległość, którą sam stworzyłeś pomiędzy sobą a Nim! Co więcej, On jak dobry ojciec, okazuje ci swoją czułość, wzrusza się na twój widok, płacze ze szczęścia widząc cię skruszonym. Ty, która jesteś poraniona, bo może nie doświadczyłaś miłości od swoich rodziców, bo może zostałaś zdradzona, może nagięto twoje zaufanie, proś Boga, aby uczył cię kochać, aby uzdrawiał wszystkie zranienia. On swoim dotykiem uleczy twoje rany!

Kiedy Aleksander Wielki zdobywał Europę, pewnego razu dotarł do miejsca, gdzie kończyła mu się mapa. Zwiadowcy mówili, żeby zawracać, bo nie wiadomo, co jest dalej. On zaś powiedział: „Słabe armie poruszają się po znanym terenie, a wielkie armie przekraczają te granice. My jesteśmy wielką armią!”

My chrześcijanie jesteśmy wielką armią, bo mamy najwspanialszego Wodza! Nie bój się więc przekraczać swoich granic, nie bój się wychodzić z miejsca, w którym się już zasiedziałeś. Pamiętaj, Pan Bóg nie wyprowadza cię z jednego miejsca dla samej idei, ale po to, aby wprowadzić cię w nowe, jeszcze piękniejsze miejsce! Więc głowa do góry, idź, nie jesteś sam!

 


Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

21 A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem".


 Sam grzech nie odróżnia od siebie ludzi, bo upadamy wszyscy. Czy jednak mamy świadomość naszej słabości? Czy potrafimy przyznać się do grzechu? Młodszy syn zrozumiał swój błąd, potrafił się do niego przyznać. I to już jest sukces.

Może walczysz z jednym grzechem wiele lat? Może grzeszysz i nie chcesz się do tego przyznać, nie chcesz się skruszyć, albo grzechu nie nazywasz grzechem? Pamiętaj, że tak naprawdę grzech to jest skutek czegoś, co jest w nas. Zły duch każe nam się patrzeć tylko na skutek, przez co się załamujemy, gdy nie możemy go zwalczyć. Ale żeby zwalczyć skutek, trzeba znaleźć przyczynę!

Proś Boga na modlitwie, aby pomógł ci znaleźć przyczynę twojego grzechu. Zobacz, czy może jest to pycha, czy może potrzeba miłości, a może zranienia z młodości, może przekleństwo. Niech Jezus dotyka ciebie i uzdrawia przyczyny twoich grzechów, a wtedy dopiero będziesz mógł zwalczyć ich skutek.

Panie Jezu, widzę, że toczy się ogromna walka o moje życie! Sam sobie nie poradzę, sam się tylko potykam. Pomóż mi, walcz za mnie, poślij mi swoich aniołów, niech mnie strzegą. Ty potrafiłeś w ogromnym bólu i cierpieniu powstawać po każdym upadku, spraw, abym nigdy nawet nie pomyślał o tym, żeby się poddać. Panie, choćbym upadł tysięczny raz, niech nigdy nie dam sobie wmówić, że jestem nieudacznikiem, że nic już ze mnie nie będzie, bo ja jestem Twoim wojownikiem, wojownikiem, który swoją siłę i moc czerpie od źródła niewyczerpanej łaski i mocy, i choćbym przegrywał bitwy, i tak wiem, że wygram wojnę!

 


 Stacja X: Jezus z szat obnażony

22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi!


 Jezus został rozebrany wobec całego śmiejącego się ludu. Staje nagi wobec ludzkiego grzechu, wobec całego zła, jakie wyrządza człowiek. Ludzie byli w stanie ogołocić Boga z całego Jego piękna!

Grzech ogałaca każdego z nas. Wydaje nam się, że grzechy, które czynimy w samotności, nie wywołują tak strasznych skutków, jak te skierowane w stronę drugiego człowieka. Jednak każdy grzech sprawa, że stajesz się nagi. Możesz się zasłaniać, udawać, że wszystko jest OK, ale i tak będzie widać, że jesteś nagi! Nie ukryjesz swojego grzechu, nie zasłonisz swojej słabości!

Jest jednak osoba, która pragnie cię przyodziać. Jezus po to został ogołocony, żebyś ty mógł zostać przyodziany! Pan Bóg pragnie cię ubrać w najpiękniejsze szaty, w najdroższe klejnoty, w najwygodniejsze buty. Codziennie możesz skorzystać z darmowego salonu piękności – tym salonem piękności jest sakrament pokuty i pojednania. To w nim Bóg cię przyodziewa, w nim cię umacnia, mówi ci: „nie lękaj się! Już jesteś czysty i piękny!”

W Piśmie Świętym zwrot „nie lękaj się” pojawia się 365 razy. To tak, jakby Jezus chciał ci przez cały rok codziennie mówić: „nie bój się!” On mówi ci to również teraz: „Nie bój się! Zdejmij z siebie tą brudną, śmierdzącą szatę grzechu a przyodziej się w przepiękne, czyste i lśniące szaty! W końcu jesteś moim dzieckiem, a moje dziecko ma wyglądać najpiękniej ze wszystkich!”

 


 Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, 24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się".
I zaczęli się bawić.


 Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy oglądali film „Pasja”, mówią oni, że zawsze na tym filmie płaczą, zwłaszcza podczas biczowania i ukrzyżowania Pana Jezusa. I zawsze zastanawiają się: „Jak ci ludzie mogli zrobić z Jezusem coś tak strasznego? Jak mogli Go tak okrutnie potraktować?”. Jednak zapominają, że to nie tylko tamci ludzie przybili Jezusa do krzyża, lecz to również ja przybijam Boga do krzyża. Mój grzech, mój brak chęci, brak poprawy, ciągłe oddalanie się od Jezusa sprawiają Mu tak dużo bólu.

Dlatego teraz przyprowadzam Ci Jezu utuczone cielę mojego grzechu, mojej konkretnej słabości, z którą sobie najbardziej nie radzę i proszę Cię, abyś je zabił, abyś obmył je swoją Najdroższą Krwią. Nie chcę już, by ten grzech mnie gnębił, nie chcę już być zniewolony, proszę – uwolnij mnie od niego, daj mi prawdziwą wolność.

Panie ty wiesz, że jeszcze nie dawno byłem umarły, ale Ty mnie przywróciłeś do życia, ożywiłeś moją biedną duszę. Pragnę Ci podziękować za wszystkie Twoje dary, za każdy niewidzialny gest w moją stronę, za to, że ciągle trzymasz nade mną swoją rękę i mnie chronisz. Ja wiem Panie, że mnie kochasz i że nie są to tylko puste i wyświechtane słowa. Mój Bóg mnie kocha i nie ma dla mnie piękniejszej wiadomość na tym świecie! Ty Panie nie przychodzisz po to, aby powiększyć moje cierpienie, tylko po to, aby moja radość była wielka, aby moja radość była pełna!

Patrząc na Twój krzyż daj mi się radować z tego, że żyjesz, z tego, że mój Pan jest wszechmocny, że oddałeś za mnie życie i przezwyciężyłeś śmierć. Dziękuję Ci Panie, po prostu Ci dziękuję.

 


Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

25 Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. 27 Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". 28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.


 Każdy z nas jest powołany przez Pana do czegoś innego, lecz wszyscy zmierzamy w jednym kierunku. Starszy brat nie potrafił tego zrozumieć. Wkradł się w niego grzech, który bardzo rozbija – zazdrość. Zazdrość mówi mi: „nie ważne, co się dzieje u mnie, ważne, że inni mają lepiej i więcej.” A przecież Jezus chce, abyśmy byli jedno. To niesamowite, gdy patrzyło się na ludzi podczas ŚDM i widziało się wiele kultur, osobowości, charakterów, grup społecznych. I mimo tej różnorodności, wszyscy byli razem, bo gromadził ich Jezus.

W tej XII stacji, chcemy jako jedna wspólnota, jeden Kościół, bez żadnych uprzedzeń, wspólnie zawierzyć się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Chcemy zanurzać się w Jego najdroższej Krwi, by nas chroniła, by nas oczyszczała, by nas umacniała. Zawierzenie nie oznacza automatycznego nawrócenia, powierzenie życia Jezusowi nie da nam natychmiastowej zmiany postępowania. Ten akt da nam jednak podstawę, fundament, na którym będziemy mogli dalej budować swoje życie na Jezusie. Módlmy się więc tekstem zawierzenia:

O Jezu najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza. Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy.

Oto dzisiaj każdy z nas oddaje się dobrowolnie Najświętszemu Sercu Twemu, aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą. Wielu nie zna cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca Swego. Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu.

Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz. Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju i ładu. Spraw, żeby ze wszystkiej ziemi, od końca do końca, jeden brzmiał głos: Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się nam zbawienie. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.

 


Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

29 Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. 30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę".


 Dramat starszego syna w porównaniu do młodszego leży w tym, że młodszy zrozumiał, że się zagubił, a starszy nawet tego nie wiedział. Tamten wrócił do domu, a ten mimo że mieszkał w nim całe życie, to nie traktował go jak dom. Starszy syn powiedział do ojca: „oto tyle lat ci służę”. To nie jest relacja ojca do syna, to relacja robotnika do pracodawcy, to słowa niewolnika. A przecież był on synem wielkiego bogatego pana.

Nie jesteś niewolnikiem, nie jesteś służącym – jesteś synem, jesteś córką najlepszego Ojca na świecie. Jesteś Jego dzieckiem i nikt nie jest w stanie zatracić twojej godności dziecka Bożego, nikt nie jest w stanie ci tego odebrać.

Jakie jest twoje imię? Czy poznałeś już swoje imię? Twoje imię jest wyryte w głębi twojego serca. Zajrzyj tam, proś Boga, aby powiedział ci, jakie jest twoje życiowe imię. Bo może świat ci wmówił, że nazywasz się „chłopiec”, albo „niedowartościowany”, albo „zalękniona” czy też „zakompleksiona”. A może właśnie twoje prawdziwe imię to „mąż”, „przewodnik”, „kierownik”, „przywódca”, „mędrzec”.

Panie Jezu, Twoje ciało zostało zdjęte z krzyża i złożone w ręce Matki, zdejmij ze mnie ciężar grzechu, ciężar kłamstwa o mnie samym. Odkryj to prawdziwe oblicze dziecka Bożego, powiedz, jak mam naprawdę na imię, daj mi poznać prawdę o mnie samym, którą włożyłeś we mnie, gdy mnie stwarzałeś i spraw, aby każdy kto będzie się na mnie patrzył, widział we mnie Twój obraz.

 


Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

31 Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. 32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"».


 Niektórzy ludzie mówią, że krzyż to tylko obraz okrutnej męki skazańca z wiszącym, umęczonym ciałem i nie chcą na niego patrzeć. My jednak widzimy w nim znak zbawienia, patrzymy dalej i za śmiercią widzimy już zmartwychwstanie.

Syn chciał wziąć od ojca połowę majątku, ale ojciec mówi, że wszystko, co jego należy do jego dzieci. Bóg chce dać ci wszystko! Cały świat należy do ciebie, to prezent od Boga. On oddał ci wszystko, oddał ci samego siebie. Przyjmij ten dar, nie odrzucaj go, nie wybieraj sobie tego, co lepsze, weź wszystko. Jezus mówi ci to, co powiedział do starszego syna: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy”.

Jezus chce Ci przekazać życie, życie w obfitości! Żyjesz tą pełnią życia już tu na ziemi? Czy jesteś tylko popychany przez innych, czy tylko inni cię ciągną! Wiesz, po czym poznaje się człowieka, który żyje? Po tym, że przekazuje to życie! Przekazujesz życie innym? Czy po spotkaniu z tobą, ludzie w których nie ma życia, zaczynają się nim napełniać?

Jezu, daj mi prawdziwe życie! Nie pełne kłamstwa, obłudy, niechęci, neutralności, ale pełne miłości, szczęścia, uśmiechu, wiary. Posyłaj mnie tam, gdzie nie ma życia, i naucz mnie zasiewać je, aby wzrastało i dalej mnożyło się u innych!

Jezus umarł i jako testament przekazał ci swój majątek – Ducha Świętego. To jest spadek, jaki otrzymujesz od Boga. Przyjmij go i kieruj się Nim.

Duchu Święty u końca tej drogi krzyżowej, proszę cię, byś mnie prowadził, byś był dla mnie światłem, bo moja droga się nie kończy, dalej będzie pełna cierni i ostrych kamieni. Duchu Święty prowadź mnie tak, bym nie tyle się nie kaleczył, nie tyle się nie przewracał, co zawsze od razu powstawał. Przyjdź Duchu Święty! Amen.

 


Zakończenie

Kończy się nasza Droga Krzyżowa, ale nie kończy się nasze życie. Padło tutaj wiele słów, wierzę, że niektóre dotknęły twojego serca, niektóre może cię pocieszyły, inne może otworzyły zabliźnione już rany. Powierz się Jezusowi, On sam będzie działał.

Droga krzyżowa prowadzi nas przez cierpienie i mękę, ale to nie jest jej cel. Jej celem jest zmartwychwstanie, otworzenie człowiekowi możliwości wejścia na drogę do życia wiecznego. Idź tą drogą, jeśli jeszcze na nią nie wszedłeś albo może gdzieś z niej zboczyłeś.

Ta droga prowadzi do krainy mlekiem i miodem płynącej. Jaka szkoda, że ludzie w większości biorą tylko mleko, czyli to co jest potrzebne do życia, do tego by po prostu normalnie funkcjonować. Mało kto bierze też miód, czyli słodycz życia, pełnię życia, prawdziwą radość i szczęście. Weź ze sobą miód, słodycz życia, jaką daje ci Bóg i dziel się nim z innymi, aby jak najwięcej osób mogło posmakować, czym jest radość życia z Bogiem.